Jestem idiotą, ale przynajmniej jestem sobą.

Grubas, zrzęda, zazdrośnik, pozer, spóźnialski, egoista, bałaganiarz, leń. Masz wady? nie przejmuj się, może nie jesteś ideałem – ale przynajmniej jesteś sobą.

Gratuluję, bardzo fajna sztuczka. Wszyscy dajmy sobie wmówić, że najwyższą wartością jest „bycie sobą”, to świetne usprawiedliwienie dla własnych braków. Pozwoli nam w spokoju przeczekać całe życie w jednym miejscu, bez większego uszczerbku na psychice – kiedy inni będą się rozwijać.

Wiesz kto jest sobą? Każdy. Bezdomny z dworca kolejowego też jest sobą. I wiesz co jeszcze? Rzadko który bywa z tego faktu zadowolony. Jeżeli jednak go wypierzemy, ostrzyżemy i ubierzemy to przy odrobinie silnej woli znajdzie pracę i stanie się człowiekiem za którego go przebraliśmy.

Odróżnijmy tu zmienianie skóry od oszustwa. Oszust podaje się za kogoś kim nie jest w celu uzyskania korzyści cudzym kosztem. W takim zestawieniu przyrównywanie jakichkolwiek ideałów nie ma sensu. Chyba nie szczycisz się tym, że nie oszukujesz ludzi?

Jeżeli czujesz się źle z pewnymi cechami, to nie utwierdzaj się w przekonaniu, że jest Ci z tym dobrze. Nie szukaj do tego argumentów. W swojej głowie masz wizję siebie. Każdy z nas ma. Nie bój się zmieniać, jeżeli czujesz taką potrzebę. Nawet jeśli początki wyglądają pokracznie dla otoczenia – to dalej jesteś sobą, ale zawsze ten jeden krok bliżej ideału.

Nie sztuką jest bierne przyjmowanie zastanej rzeczywistości. Sztuką jest zostać tym kim się wymarzyło.

Zamiast być sobą, zostań lepszą wersją siebie.

Fot. Humberto Moreno / Flickr