Instrument inny niż wszystkie.

Przyjechał. Żółty, niewielki, uśmiechnięty. Po prawie dwurocznej nieobecności, w moim instrumentarium ponownie rozbrzmiewa brzęk hawajskich plaż.

Ukulele jest jednym z pierwszych instrumentów z jakim pozwoliłem sobie obcować dłużej. Poprzedza przybycie mojej nieśmiertelnej papierowej gitary. Z wyglądu przypomina miniaturową gitarę, posiada cztery struny w stroju gCEA, maleńki gryf i pudło – wszystko jak trzeba. Swój rodowód zawdzięcza Hawajskim wyspom, sama nazwa w wolnym tłumaczeniu z hawajskiego oznacza skaczącą pchłę.

Nowe ukulele

Będąc nieco upośledzonym muzycznie – zaczynałem od ukulele. Jest to świetny start dla ludzi którzy chcą grać, ale brakuje im czasu, motywacji czy kasy. Tutaj wystarczy odrobina silnej woli i poczucia humoru. Ukulele to idealny towarzysz podróży. Wesoły instrument zwraca na siebie uwagę i sprawia, że ludzie patrzą na Ciebie nieco przychylniej. Jest niewielki i lekki, wystarczy przypiąć do plecaka.

 

 

Pamiętaj, że nie jesteś sam(a)! W Polsce od kilku lat rozkwita społeczność Polish Ukulele! Nasi rodzimi grajcy gromadzą się głównie w okół fejsbukowej grupy, społeczność jest żywa i organizuje spotkania w różnych zakątkach kraju, bo jak powszechnie wiadomo ukulele to stworzenie stadne. Jeśli jeszcze nie wiesz, że ukulele to instrument właśnie dla Ciebie, zachęcam do dodatkowej lektury: „Dlaczego ukulele?„.

Aloha!

Poliż ukulele!

- Tato, tato! Jak już będę duży to zostanę grajkiem ukulele!
- Synku, niestety nie można dokonać obu tych rzeczy.

 Fot. Debby / Flickr

 
  • https://plus.google.com/+PawelPieta Paweł Pięta

    Uśmiech na ukulele w połączeniu z jej żółtym kolorem rozbraja :-D