Odpowiedź obywateli na problemy kraju.

Odbywające się dwa tygodnie temu wybory, unikając dosadniejszego określenia – dały ciała. W krótkim czasie, pośród bulgotu i smrodu internetowego trzęsawiska wyłoniła się społeczna inicjatywa. Polacy pragną sami poprawić kulejący system.

O dziurach w systemie informatycznym do zliczania głosów zaczęło być głośno w chwilę po zamknięciu lokali wyborczych. Polscy internauci zaczęli prześwietlać przetarg na system, odpowiedzialną za wykonanie firmę, a nawet dekompilować użyty kalkulator. Wszystko po to aby odpowiedzieć na pytanie: co poszło nie tak? A było tego sporo. Więcej szczegółów dostarcza artykuł niebezpiecznika.

Na gruncie śmiechu, niekompetencji i polityki wyrasta OpenPKW. To społeczna inicjatywa mająca na celu stworzenie funkcjonalnego, darmowego odpowiednika systemu do obsługi głosowania przez PKW. Bezpiecznego i zgodnego ze sztuką. Do współpracy poszukiwani są programiści, specjaliści od bezpieczeństwa, prawnicy oraz testerzy. System w całości powstawać ma przy użyciu wolnych licencji, pozwalając każdemu na wgląd w jego kod źródłowy.

Projekt jest ciekawy chociażby ze względu, iż jest wykonalny. Podobne rozwiązania zostały już wcześniej wykorzystane w boju. Estonia to przykład kraju który już dawno postawił na otwartość w sferze administracyjnej cyfryzacji. Wdrożenie OpenPKW pozwoliłoby zaoszczędzić publicznie pieniądze, zwiększyć bezpieczeństwo informatyczne kraju oraz podnieść społeczne morale Polaków.

Nie brakuje nam w kraju specjalistów od IT. Powstanie systemu dla PKW może stać się furtką dla kolejnych projektów. To pieśń przyszłości, ale internetowe referenda i wybory wzmocniłyby frekwencję, wraz z nią demokrację państwa. Otwarcie źródeł uniezależniłoby oprogramowanie od politycznych układów. Warto wspierać podobne inicjatywy.

codero