Na końcu wchodzą ninja

Wracam nietypowo. Spieszę donieść, że popełniono ostatnio bardzo przyjemną książkę. Jedyną taką, dzięki której poczujecie się, jakbyście byli częścią polskiej branży gier wideo.

O książkach, ogólnie, nigdy nie da się powiedzieć wystarczająco. Książki można krótko kwitować: zajebista – lub nie. Nie jest to wystarczająca zachęta dla potencjalnego czytelnika, dlatego o pewnej książce napiszę trochę więcej.

Książka nosi tytuł jak w temacie – „Na końcu wchodzą ninja”. Opowiada przeplecioną historię członków studia Nasty Oranges zajmującego się tworzeniem gier komputerowych. Akcja dzieje się pod koniec 2003 roku w Warszawie. Chociaż studio jest fikcyjne to mogę śmiało powiedzieć, że jest rodzajem projekcji całej branży – czyli zwanego potocznie „gamedevu”. Autorka, Sasza Hady, doskonale wie o czym pisze – na codzień pracuje w ekipie „writerskiej”, w najbardziej znanym polskim graczom studiu – CD Projekt Red.

W „Ninjach” znajdziesz to co potrzebuje każda powieść, jest tajemnica, zmienne tempo, nawet wątek miłosny. Osią napędową jest jednak owy klimat który wydaje się być swoistym ukłonem autorki w stronę branży. Książka dla gamedev’a, napisana przez gamedev’a. Wiecie, rodzaj spersonalizowanego prezentu, który zawsze celniej trafia w serce, niż ten zwykły.

Lekturę obowiązkowo polecam graczom, gamedevom, a także tym którzy dopiero aspirują. Dodatkowo, jeżeli znajdujesz się w innym – ale również specyficznym świecie – przeczytaj, jestem bardzo ciekaw opinii z zewnątrz.

Posłodzone? To lecimy dalej :) Na początek fanpage autorki – Sasza Hady. Skąd brać książkę? Wszelkie informacje dotyczące wersji zarówno papierowych jak i elektronicznych znajdziecie TUTAJ.

Winter Is Coming – uzbrój się w książki!

 
  • https://plus.google.com/+PawelPieta Paweł Pięta

    Te pomarańcze ze zdjęcia to można by wrzucić do grzanego piwa, takie piękne i soczyste ;-)

    • http://pixeloza.re/ Pixel

      Poszłoby się na „ciepłego” po seminarium ;)

      • https://plus.google.com/+PawelPieta Paweł Pięta

        Oj poszło by się, poszło… Jest co wspominać ;-)