Star Wars MUD

Krótka historia projektu, któremu poświęciłem kilka lat swojego życia. Projektu którym żyłem, projektu z którym kojarzyli mnie wszyscy ówcześni znajomi i o którym nie sposób bym kiedykolwiek zapomniał.

Star Wars MUD – czyli pierwszy Polski MUD osadzony w realiach Gwiezdnych Wojen. Ogólnie MUD, (akronim od Multi-User Dungeon) to wieloosobowa gra fabularna, rozgrywana w czasie rzeczywistym, za pośrednictwem interfejsu tekstowego. Nie ma grafiki. Łooo….

Początek

Każda lokacja, każda postać, przedmiot czy statek jest opisany, a każda akcja jaką możemy wykonać wymaga wpisania komendy. Patrząc na dzisiejsze gry, może to wydawać się czymś nieprawdopodobnym. Mimo archaicznego stylu, gracze mudów cieszyli się otwartymi światami na długo przed erą MMORPG (które notabene z MUDów wyrosły). Świat poszedł naprzód, mimo to, tekstowe światy wciąż posiadają rzesze wiernych fanów.

Przygodę z mudami zacząłem będąc jeszcze w gimnazjum, to był 2004 rok. Sięgnąłem po najbardziej popularnego w Polsce muda – Arkadię. Nie miałem jeszcze internetu w domu. Aby podpiąć się do terminalu, musiałem kombinować. Kółko informatyczne, odwiedziny u ojca w pracy, u dziadka na uczelni. Nie było łatwo. Pod koniec pierwszej klasy liceum trafiłem na SWMUDa. Zbiegło się to z pojawieniem stałego łącza w domu. Wsiąkłem.

Menari

Liczba osób podłączonych do gry nigdy nie była porywająca. W okresach świetności było to około dwudziestu jednocześnie zalogowanych graczy. Będąc aktywnym graczem, szybko wrasta się w tak małe środowisko. Po skończeniu liceum gra była już obcykana. Poziom wbity, galaktyka oblatana, własna organizacja, trwalsze (i te nieco mniej) sojusze.

To był okres w którym zacząłem dokładać własne cegiełki do tekstowego świata. Początkowo były to projekty małych reform i poprawki istniejących krain. Rozpoczęcie studiów informatycznych przyniosło przydatne umiejętności. W 2008 roku zostałem przyjęty do drużyny programistów, a nieco później, po swojej pierwszej koderskiej reformie – do ekipy tzw. „nieśmiertelnych”. Co oznaczało pokrótce, że kończy się bycie graczem, a zaczynają się obowiązki.

Walka

Studia z informatyki wiążą się ze spędzaniem czasu przed różnymi terminalami (oknami poleceń). Zdarzyło mi się kilkukrotnie dostać burę od matki, która widząc mnie, wgapionego w linię komend, uznawała, że znowu „gram w tą swoją grę”. Pomijając te (dzisiaj śmieszne) zdarzenia, ta „gra” wiele wniosła do mojej zawodowej edukacji. Dzięki mudowi miałem okazję zobaczyć jak wygląda duży projekt programistyczny – taki pisany przez wiele osób. Pierwszy raz spotkałem się z systemem kontroli wersji… i pierwszy raz wysłałem do repozytorium zepsuty kod :)

Miałem też nad sobą osobę, od której mogłem się uczyć. Dostałem od niej lepszą lekcję informatyki niż ówczesne studia. Mało znanym faktem jest, że blog którego teraz czytasz, stoi na serwerze SWMUDa. Wyłącznie dzięki uprzejmości wspomnianej osoby.

Ostatni okres działalności lubię wspominać jako dużą lekcję pokory. Poza technicznymi i designerskimi aspektami projektu, na barki nieśmiertelnych spadały problemy społeczne. Gracze mieli skłonności do wykorzystywania błędów gry, prowadzili personalne konflikty, żebrali o przywileje. Należało podejmować uczciwe decyzje, arbitrować. Posiadając narzędzia do permanentnej inwigilacji (jak podsłuchiwanie rozmów), pojawiały się pytanie etyczne, o cel i środek. Wirtualne poletko dla mentalnych chwastów.

Lot myśliwcem w 3D

Również niezapomnianą lekcją było pojawienie się niewidomych graczy. Z początku nie dowierzaliśmy, że chłopaki grają tak sprawnie na słuchawkach. Grali. Dowiedziałem się też wiele na temat ich codziennego życia. Świat naszej gry był jednym z niewielu miejsc, gdzie nikt nie kontrolował ich nastoletniego życia.

Historia kończy się w roku 2013, kiedy moją głowę zaprząta praca zawodowa i magisterska jednocześnie. Zaczynając grać jako dzieciak, pod koniec przypada mi niechlubna rola zgaszenia światła. Choć nie jest to do końca precyzyjne. Drzwi są wciąż uchylone. Wątpię, aby ktokolwiek był wstanie wskrzesić dawnego ducha, ale serwer działa nieprzerwanie po dziś dzień. Mimo, że nikt już nie gra.

Dziękuję wszystkim zaangażowanym!

Quit Command

 
  • https://plus.google.com/+PawelPieta Paweł Pięta

    Rewelacyjnie czytało mi się ten wpis, emocje emanujące z tekstu są wręcz namacalne. Do tego stopnia, że pod koniec poczułem się przygnębiony, że serwer świeci obecnie pustkami…

  • http://withlove.pl/ Justyna Sekuła

    Zabawne, właśnie czytałam o MUD-ach w książce „Grywalizacja” Tkaczyka :) Swoją drogą, polecam!