Warto (za)grać

Chodziła mi po głowie notka o grach wideo. Zmotywowany ostatnimi rozmowami z ludźmi omijającymi gry, postanowiłem ku takim czytelnikom skierować wypowiedź.
Graczy i deweloperów proszę o wybaczenie, nastąpi nieco truizmów.

Ukończyłem studia kierunkowane na produkcję gier, pracowałem zawodowo przy ich tworzeniu i tak (chyba) widzę swoją karierę. Spotykam się regularnie na mniej i bardziej oficjalnych spotkaniach z szeroko pojętą branżą gier wideo. Lekcję jaką na pewno wyniosłem, to, że lepiej nie zaczynać dyskusji, czy gry wideo są sztuką czy też nią nie są. Nie ma na to jednoznacznych odpowiedzi, dlatego bez akademickiego szlifowania, wypowiem się, jak to widzę.

Bezpiecznym słowem jest tu medium. Z całą pewnością gry wideo to medium audiowizualne, podobnie jak film. Elementem odróżniający gry jest ich interaktywność, czyli możliwość aktywnego uczestniczenia i wykonywania akcji. Trzeba zrozumieć, że do „starych” mediów jak książka, komiks, film – dołączyły gry wideo. Medium jest formą, możliwością i sposobem na przedstawienie historii, nigdy nie jest samo z siebie dobre lub złe, takiej oceny należy dokonywać wyłącznie na konkretnym dziele, czyli na treści. Aby to sobie dobrze uzmysłowić, zatrzymam się jeszcze chwilkę przy filmie.

Świat filmu jest niezwykle bogaty. Mamy dostęp do wielkich hollywoodzkich produkcji, do filmów krótkometrażowych, animowanych, niszowych, mamy seriale i opery mydlane, filmy dokumentalne i przyrodnicze. Wszystko spinamy klamrą jednej formy – filmu. Projekcji ruchomego obrazu. I tu, każdy znajdzie coś dla siebie. Jedni zatopią się w wirtualnej rzeczywistości Grabiny – skrajnie przeciwna strona postawi na rozrywkę fundowaną wyłącznie przez kino niezależne. Sam jestem zniesmaczony poziomem jaki prezentuje telewizja, nie szukam winnych wśród twórców kinematografii. Mimo wszystko, wybór wciąż leży po stronie widza. Analogicznie ma się sprawa z grami. Należy rozejrzeć się za odpowiadającym nam dziełem.

Przedstawię propozycje w postaci trzech tegorocznych produkcji. Są to gry nieco z poza głównego nurtu, ale popularne. Łączy je świetna oprawa wizualna, co zawsze cieszy – ale jednocześnie są to gry z niskim progiem wejścia. Ściślej, chcę wierzyć, że osoby nie będące graczami, będą mogły się w nich swobodnie odnaleźć. Nie posiadają rozbudowanych tabelek, nie potrzebują podręcznika, nie stawiają przed tobą wykręconych wyzwań zręcznościowych. Polecam :)

Firewatch
W grze wcielamy się w strażnika parku narodowego. Nasz bohater ze względów osobistych zdecydował się na pracę w osamotnieniu, do jego zdań należy dbanie o porządek w lesie oraz wypatrywanie pożarów ze swojej wieży. Jedyną osobą z którą mamy kontakt to przełożona Delliah – strażniczka z sąsiedniej wieży, formą kontaktu – krótkofalówka. Jest to bardzo ważny element rozgrywki, od naszych wyborów zależą dalsze losy tej relacji. Nie zdradzając szczegółów fabuły, w grze będziecie mieli okazję poeksplorować interesujący kawał parku Wyoming – a do pomocy mamy mapę i kompas! Graficznie całość niezwykle ciepła i komiksowo stylizowana. Gra obfita w dialogi, dlatego wymagana znajomość angielskiego, ale w internecie można znaleźć nieoficjalne spolszczenie.

Inside
Z letniego Wyoming lądujemy w dosyć ponurej produkcji. Inside to gra twórców Limbo, również tutaj bohaterem jest mały chłopiec, któremu przyjdzie przemierzać mroczny świat. Cała historia zostaje opowiedziana wyłącznie rozgrywką, obrazem i dźwiękiem. Nie ma tu dialogów, co nie oznacza, że ich brakuje. Poza fabułą mamy do czynienia z kawałkiem porządnej platformówki. Gra bardzo dobrze wykorzystuje medium i w intuicyjny sposób uczy mechanik. Mógłbym się nieco uczepić niektórych zagadek, ale nie ma to znaczącego wpływu na jakość doświadczenia. Graficznie gra również jest perełką, szczególnie jeśli chodzi o światło, mgłę i mrok.

ABZU
Ostatnia gra którą chciałem przedstawić zabierze Cię w głębiny. Po podwodnych basenach i jaskiniach pływać będziemy fantazyjnym nurkiem, a spotkamy całą plejadę morskiej fauny. Trzeba przyznać, że twórcy w tej kwestii odrobili zadanie domowe. Osoby zainteresowane tematem bardziej mogą ją potraktować edukacyjnie, chociaż nie to jest jej istotą. W mojej opini gra stawia na doznanie. To tutaj zatańczysz z ławicą sardynek, wyskoczysz z delfinem ponad taflę morza, pościgasz się z orkami. W tym wszystkim opowiedziana jest oczywiście historia, dostarcza nieco fantastyki i emocji. Lekka, krótka i przyjemna produkcja.

W gry grają ludzie w każdym wieku. Nie są już symbolem infantylnej rozrywki, chociaż ta świadomość dociera z lekkim opóźnieniem. O tym, że w gry warto grać jestem przekonany. Jeżeli nie wiesz w które gry grać, odezwij się, może wspólnie coś dobierzemy :)