Beztalencie

Gdy byłem dzieckiem mówiono, że każdy z nas jest wyjątkowy. To prawda, tylko to wyjątkowość płatku śniegu. Po prostu każdy jest inny. Przedstawiano to inaczej, mówiono że każdy posiada swój ukryty talent. Niczym supermoc. Musi ją po prostu odkryć.

Oczywiście, istnieje coś takiego jak predyspozycje. Jedni mają ich więcej, niektórzy w ogóle. Niektóre są wybijające – inne ledwie zauważalne. Są sumą wielu czynników. Naszych genów, nawyków, świata w jakim dorastaliśmy. Świata ograniczanego przez rodzinę, szkołę, otoczenie czy dostępne fundusze. Czynników które wylosowaliśmy i na które nie mieliśmy bezpośredniego, ani świadomego wpływu. Jak te płatki śniegu.

Sam nigdy nie byłem najlepszy. W szkole leciałem na trójach. Jak graliśmy w piłkę to chłopaki chowali mnie na obronie. Studia były lepsze. Dawały więcej elastyczności, chociaż oceny często były losowe. Obiłem się o kilka uczelni i kierunków. Kilka dorywczych fuch. Radio studenckie. Późne marzenie gry na instrumencie. Praca zawodowa. Próba rysunku. Próba pisania. Ostatnio na poważniej góry. Pierwsze kroki w przestworzach. Robiłem w swoim życiu dużo rzeczy. Nigdy nie byłem najlepszy.

Świadomość własnych ograniczeń potrafi demotywować. Jak „wygrać” życie, skoro świat rozdał już karty? A sporo leży odsłoniętych, nie? Przemysł coachingowy czyha na to. Armia trenerów osobistych, chętnych ponownie sprzedać Ci tę dziecinną wiarę w nieskończone możliwości jednostki. To byłby powrót do punktu wyjścia.

Problem leży w wartościach. Nie trzeba żyć w świecie złudzeń, aby być zadowolonym z życia. Oto kilka przemyśleń.

1. Życie to nie wyścig.
Satysfakcja w byciu lepszym od innych, to tak naprawdę radość z tego, że twoje otoczenie jest od ciebie gorsze. Nie ma w tym nic pięknego. Satysfakcji nie powinno się szukać na zewnątrz – a wewnątrz. Kiedy wiesz, że jesteś dzisiaj lepszy od siebie z wczoraj. To ze sobą się ścigaj. Po każdym dniu dobrze wiesz, czy został on zmarnowany czy nie. Bez względu jaką opinię miał twój szef czy wykładowca. Warto słuchać opinii innych osób, szczególnie nauczycieli i specjalistów. Trzeba jednak być czujnym, aby nie pomylić swojego rozwoju – z potrzebą poklasku.

2. Dyscyplina pracy
Na wiele rzeczy w życiu nie mieliśmy wpływu. Są jednak takie na które mamy i warto je wykorzystać. Pierwsza to dyscyplina pracy. Cytując Krzysia Gonciarza – żeby robić coś dobrze, należy zacząć to robić. Wytrwale. Twoja krzywa uczenia może się różnić od innych, nie ma problemu. Ale będzie rosnąca. Nie trzeba być uzdolnionym, aby robić rzeczy dobrze. Geniuszem trzeba się urodzić, na bycie leniem decydujemy się sami.

Druga rzecz jest powiązana. Należy przełamać wstręt przed robieniem rzeczy kiepskich. To normalne, że początkowo robimy rzeczy słabe. Są dyscypliny, gdzie „nagroda” za wysiłek bywa długo odwleczona. A my tak mamy, że lubimy szybko widzieć efekty. Do dyscypliny dołącz cierpliwość.

3. Świat nie potrzebuje abyś był wybitny
Technologia współcześnie rozwija się szybciej niż są w stanie za nim nadążyć żyjące pokolenia. Świat nie upadnie z braku geniuszy, chociaż Ci i tak będą się pojawiać. Też o tym nie decydują. Zabrzmi to górnolotnie, ale dzisiaj świat najbardziej potrzebuje ludzi dobrych :) To coś oderwanego od naszych umiejętności, predyspozycji czy funduszy. Potrzebujemy ludzi empatycznych, uczciwych i bezinteresownych. A to coś nad czym każdy może pracować.

PS. Zdjęcie tytułowe zrobił mi kiedyś Marcin z bloga Piwo w plecaku ;)